May 2011
April 2011
February 2011
January 2011
Grudzień 2010
Listopad 2010
Październik 2010
Wrzesień 2010
Sierpień 2010
Lipiec 2010
Maj 2010
Kwiecień 2010
Marzec 2010
Luty 2010
Styczeń 2010
Grudzień 2009
Listopad 2009
Październik 2009
Wrzesień 2009
Lipiec 2009
Czerwiec 2009
Maj 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007



Intro wrześniowe
Thursday, 03 September 2009

Witam po wakacyjnej przerwie :)

Nie zapowiedziana była co prawda to przerwa, ale jeżeli chodzi o miesiąc sierpień, to dla wnikliwych gości (zwłaszcza będących za pan brat - no i pani siostra - z zapisami z zeszłorocznego sierpnia) na pewno moja bierność blogowa nie była zdziwieniem.

Udało mi się dziś wieczorem usiąść do tematów niekomercyjnych, bo te komercyjne są jak czaso-smok, który bezlitośnie - a i to moim kosztem - pożera swe pożywienie, bo z czegoś żyć musi.

Jestem aktualnie czasowo rozdarty pomiędzy radosnym i bezobciążeniowym robieniem zdjęć a zapowiedzianym już wcześniej przedsięwzięciem, które właśnie osiągnęło kolejny kamień milowy - od przedwczoraj pod adresem www.immage.pl działa już sklep internetowy z obrazami wykonywanymi na bazie moich zdjęć, grafik i fotografik.

Przedsięwzięcie jest w swoich założeniach przeraźliwie nietypowe, myślę że nie tylko na skalę kraju - zamierzam wykorzystać swoją twórczość oraz  kreatywność  i - przynajmniej jak na razie - oferować i wykonywać obrazy wyłącznie z własnych wzorów. I nie zamierzam się zatrzymywać na 250 pracach. To jest kwestia filozoficzna - czy w dobie dramatycznej degresji dotychczasowego statusu fotografii (dzięki czemu ja się nią również zająłem), można łączyć artyzm (lub półartyzm w dobrym tego słowa znaczeniu) i komercję w oderwaniu od zleceń i presji klienta na efekt końcowy? Tak bym chciał. Zobaczymy.

Jeżeli przez jakiś czas bądą opóźnienia w publikacji na blogu nowych zdjęć - można z całą pewnością odwiedzać sklep - bo pewnie czaso-smok to tam właśnie zbiera swoje żniwo. Odwiedzać choćby tylko po to, żeby oglądnąć przynajmniej niektóre moje nowe zdjęcia. Są one zamieszczone wcale w nie gorszej rozdzielczości niż na blogu, tak więc i odbiór wizualny też nie powinien być najgorszy. 

Niestety, albo i na szczęście - nie doszliśmy jeszcze do etapu możliwości duplikowania osobowości w rzeczywistości wirtualnej ani realnej (nie mamy interfejsu w karku) - a tym samym nie mam Ci ja daru symultanicznej pracy nad wieloma projektami równocześnie. Dlatego właśnie stosuję w tym miejscu ten chytry wybieg równoczesnego zachęcenia do odwiedzenia zarówno bloga, jak i sklepu (o ewentualnych zakupach to nawet nie śmiem wspominać :).

Póki co, jestem tym samym jednym, ale i tylko jednym Piotrusiem który cierpi na PERMANENTNY niedoczas i porywa się na pomysły, które skutkują kuleniem innych wcześniej podjętych projektów (np. ten blog).

Ale, jako że jest to moje dziecię, muszę je pielęgnować - dlatego też obiecuję, że będę się starał to robić.

Only registered users can write comments.
Please login or register.

 
 
© 2018 photoactive.chicadii.com

© Piotr Borys Sikora Żory, chicadii.com 2005-2011
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów z tej witryny (oprócz niekomercyjnego użytku domowego) wymaga zgody autora.
Serwis powstał przy użyciu doskonałych, darmowych narzędzi Joomla! oraz Gallery2 wraz z subkomponentami