May 2011
April 2011
February 2011
January 2011
Grudzień 2010
Listopad 2010
Październik 2010
Wrzesień 2010
Sierpień 2010
Lipiec 2010
Maj 2010
Kwiecień 2010
Marzec 2010
Luty 2010
Styczeń 2010
Grudzień 2009
Listopad 2009
Październik 2009
Wrzesień 2009
Lipiec 2009
Czerwiec 2009
Maj 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007



W górze
Sunday, 21 March 2010

Image

Comments
 
Inspiracje
Sunday, 21 March 2010

Z podziękowaniami dla lokalnych służb za czynienie naszego otoczenia piękniejszym i bardziej inspirującym.  Takie jest całe osiedle. Kilkanaście (kilkadziesiąt?) drzew pięknych, dojrzałych drzew całkowicie wyrżnięto a z dużej części pozostałych zrobiono sterczące paralityczne pały i kikuty. Na dodatek wmawia się ludziom że tak to się właśnie robi. Od grubej sztancy i raz na dekadę. A w ogóle to dla dobra mieszkańców bo alergicy cierpią (pewnie jeden znajomy alergik jakiegoś decydenta, który jest statystycznym i w pełni reprezentowalnym ogółem). Reszty mieszkańców nikt o zdanie nie pytał. Innych dowodów zbrodni drzew w postaci korzeni rozsadzających ulicę nie zauważyłem.

Przy okazji, to ewidentna fuszera - przecież widać że dałoby się jeszcze bardziej przyciąć i byłby spokój na 13 lat, a tak jest tylko na 10. Ręce opadają, oczy pękają.

Image

Comments
 
Zimowy. Dzisiaj.
Saturday, 13 March 2010

Image

Comments
 
Sen o lecie
Saturday, 13 March 2010

Image

Comments ( 1 )
 
Trzy
Saturday, 13 March 2010

Image

Comments
 
fpaaa
Wednesday, 10 March 2010

Image

Comments
 
Genesis
Monday, 08 March 2010

W mieście była działka. Na działce stał budynek. W budynku leczono ludzi. W budynku umierali ludzie. Także się rodzili. Tak, to był szpital.

Zamknięty i jako instytucja przeniesiony ładny szmat czasu temu - jako nieużytek tkwił w swoim starym miejscu. Brzydki, nie dość zabytkowy i kompletnie nieadaptowalny na inne cele.

Ale zlokalizowany w bardzo atrakcyjnym miejscu w mieście - oczywiste, że ma ono potencjał, a przesiąknięty gronkowcem - i kto wie czym jeszcze - zlepek starych obiektów przeszkadzał w jego wykorzystaniu.

Po kilku nieudanych pomysłach i podejściach sprzedaży, zdecydowano o rozbiórce budynków. Cel - komercyjny, z próbą połączenia funkcji kulturalnych. Ekipa zakasała rękawy. Maszyny ruszyły. Demolka rozpoczęta.

Powstała jednak inna kwestia - na tym kawałku ziemi na świat przyszło wielu, wielu ludzi. A nie tak mało z nich w reakcji na wydarzenia zaczęło mieć przemyślenia i bliżej niesprecyzowane, ale raczej dość smutne refleksje. Sentyment? Przywiązanie? Żal? Uwolniło się mentalne oddziaływanie, grawitacja emocji - nostalgiczne uczucia i sentymenty zaczęły ciążyć w stronę pustoszejącego miejsca, na którym burzono budynek za budynkiem.

Analogicznie do powagi śmierci - znaczenia zaczął nabierać moment przyjścia na świat. Moment, w którym wcześniej bardziej liczyła się data niż miejsce.

Powaga śmierci. Miejsce jest istotne - a zwłaszcza gdy związane jest z nim odejście wielu osób. Pomniki, kamienie pamiątkowe, tablice pamięci - tam gdzie była bitwa, pożar czy kaźń. Westerplatte, Auschwitz...

Na tworzenie miejsca pamięci masowego przyjścia na świat nowych ludzi nikt nie ma głowy, bo jest to kulturowo niepraktykowane, więc i nieuzasadnione. Obserwowana grawitacja emocji dowodzi jednak, że materia ta nie jest z natury obojętna. Dlaczego śmierć jest ważniejsza od narodzin?

Budynki rozniesione w pył - tak było trzeba. Pora na kolejną rundę. Dyscyplina mieszana: komercyjno-emocjonalna.

Na horyzoncie scenariusz, w którym w optymistycznym miejscu pamięci - Genesis wielu mieszkańców - znajdują się toalety centrum handlowego. „To tutaj... się zacząłem” - może Marek pokazywać korytarz pomiędzy trafiką a sklepem zoologicznym swojemu kuzynowi, który odwiedził go właśnie z rodziną w Święta Wielkanocne.

Coś się urodziło, coś się zburzyło. Co dalej? Upamiętniać?

 

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Comments ( 1 )
 
Dmuchy i bezruchy w znudzeniu lokalnym i pustym
Sunday, 07 March 2010

Image

Comments
 
Abstrakcja
Sunday, 07 March 2010

Image

Comments
 
Katatonia
Sunday, 07 March 2010

Image

Comments
 
...
Sunday, 07 March 2010

Image

Comments
 
Wenecja w panoramach
Wednesday, 03 March 2010

Zapraszam do obejrzenia pierwszej części zdjęć z Wenecji do której z braku innych atrakcji zapuściliśmy się w połowie lutego. Fajnie jest w Wenecji...
Wkrótce kolejna porcja - z tamtejszego karnawału.

Tymczasem: Wenecja w panoramach.

Kliknij na poniższe miniaturki lub tutaj

Image

Comments ( 1 )
 
 
© 2017 photoactive.chicadii.com

© Piotr Borys Sikora Żory, chicadii.com 2005-2011
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów z tej witryny (oprócz niekomercyjnego użytku domowego) wymaga zgody autora.
Serwis powstał przy użyciu doskonałych, darmowych narzędzi Joomla! oraz Gallery2 wraz z subkomponentami